26 stycznia 2020

Galette de Rois, czyli jak zostałam Królową



Cześć i czołem w nowym roku! Okazjonalnie pojawia się tutaj nowy wpis... inny niż reszta moich potworków, a mianowicie:

Galette de Rois.
Znacie? Kojarzycie? Raczej nie. Ja też nie kojarzyłam.
Brzmi trochę zagranicznie, nieprawdaż?

W języku francuskim oznacza "ciasto królów" (lub placek, jak wolicie). Dlaczego królów? - zapytacie. A dlatego, że Francuzi zajadają się nim 6 stycznia (ale są łakomczuchy, które sięgają po nie kilka razy w roku ;)).

Każdy z Was z pewnością pielęgnuje sporo świątecznych tradycji i zwyczajów, nie tylko tych w okresie świąt Bożego Narodzenia. Czy to sianko pod obrus, pierwsza gwiazdka przed wigilią, wypastowane buty przed nocą z 5 na 6 grudnia czy rogale świętomarcińskie na 11 listopada... Możnaby tak wymieniać i wymieniać. Nową tradycję poznałam w sumie dzięki rodzinie mojego chłopaka, którzy wprowadzili to do swojego domu już ładnych parę lat temu.

Francuzi święto Objawienia Pańskiego, czyli Trzech Króli obchodzą trochę inaczej niż w Polsce - oni dzielą się specjalnie przygotowywanym na tę okazję ciastem. Ciastem francuskim z migdałowym nadzieniem zwanym frangipane.

Ciasto jest banalnie proste. Podam Wam naprawdę szybki przepis, który wykonaliśmy w domu:

Składnik na ciasto:
- 500g ciasta francuskiego (my po prostu kupiliśmy, ale kiedyś skuszę się na własnoręcznie przygotowane)
- 1 żóltko jajka wymieszane z wodą (do posmarowania)

Masa:
- 75g miękkiego masła
- 75g zmielonych migdałów
- 75g cukru pudru
- 1 jajko

Ciasto rozwałkować na dwie części i wykroić z nich dwa okrągłe placki: jeden o średnicy powiedzmy 22 cm, a drugi 20. Mogą być też tej samej wielkości. Byle średnica nie była mniejsza niż 20cm :) z ciasta zostają skrawki, które można zamrozić i wykorzystać do czegoś innego.

Masło wymieszać szpatułką na gładką masę, dodać cukier puder, następnie masę migdałową a na końcu jajko. Każdy dodawany składnik mieszałam z 2-4 minuty, do połączenia składników.

Masę wylewamy na jeden z naszych placków, tak, aby zostawić ok 3-4cm odstępu od krawędzi. Krawędzie te smarujemy przygotowanym wcześniej żóltkiem...

WAŻNE! : Tradycyjnie do ciasta chowa się mały porcelanowy element. W XIX wieku był to bób, który później wymieniono na figurkę Dzieciątka Jezus. Możecie wykorzystać, co tylko chcecie i schować to w jakimkolwiek miejscu w cieście. Teraz jest ten moment, żeby to zrobić, bo potem zapomnicie. W innym przepisie na masę migdałową była łyżka rumu, po który poszedł do sklepu mój chłopak, a ostatecznie wcale jej nie dodałam, bo oglądałam na YouTube inny przepis, który o tym rumie nie wspomniał, także nie zapomnijcie!

...następnie kładziemy drugi placek i dzięki poprzedniej czynności obie części będą mogły się ładnie skleić. Możecie poszaleć ze wzorkami, możecie skleić je jak ciasto na pierogi, widelcem lub palcami.

Na wierzchu ciasta możecie tylną częścią noża wyciąć różne wzory, co będzie bardziej efektowne. Jeśli macie czas, placki można schłodzić na conajmniej godzinę przed wylaniem masy migdałowej. Górę naszego wspaniałego ciasta smarujemy pozostałym żółtkiem. Piecze się łatwo: w 180 stopniach przez 45 minut.

(jeśli się dobrze przyjrzycie, to zobaczycie nasze ledwo widoczne wzorki, bo słabo je nacięliśmy, ale są!)

A teraz ta najfajniejsza część:
Ciasto podaje się z położoną na nim koroną. My naszej nie kładliśmy, bo była zrobiona z korków od wina i była zbyt ciężka ;) Przy konsumpcji najmłodsza osoba musi wejść pod stół...i powiedzieć, kto dostanie jaki kawałek. Nie pytajcie, bo nie mam pojęcia, dlaczego. Teraz to ja jestem najmłodsza, więc ja przejęłam tę robotę ;)


I jak możęcie się domyślić po zdjęciu, królową w tym roku zostałam ja i miałam prawo do jednego życzenia :D
Z tego, co przeczytałam, wynika, że ciasto to pieczone było na dworze królewskim, i jeśli kobieta znalazła kawałek bobu, to zostawała królową Francji na 1 dzień i miała prawo do jednego życzenia spełnianego przez króla. Niestety, Ludwik XIV był tym panem marudą, który psuje zabawę i zakazał tego zwyczaju. W 1711 roku na pewien czas całkowicie zabroniono pieczenia ciasta z powodu głodu, a mąkę przeznaczano tylko do wypieku chleba.

Frangipane dla mnie to bardziej podstawowy krem maślany z dodatkiem migdałów. Chyba następnym razem sprawdzę go w wersji drożdżowej lub z croissantami - spróbujcie! Może następnym razem opiszę coś innego :) Tymczasem trzymajcie się i nie oczekujcie nic więcej, jak kolejnego potworka, jakim nazywam moje ostatnie treści.

Paaaaaaaa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 myśli nabazgrane , Blogger