5 lipca 2019

początki nie zawsze są łatwe


Denerwuje mnie wiele rzeczy, na które nie mogę mieć wpływu. Nie przyspieszę też czasu - mogę jedynie starać się w dobry sposób wykorzystywać ten, którego mam aż zbyt dużo.

Przeprowadziłam się do Anglii na stałe.
Mam wrażenie, że obecna pogoda odzwierciedla mój humor - raz promienie słońca, będące promykami dające nadzieję na coś nowego, fajnego, ciekawego
by za chwilę zjawił się nikczemny wiatr i przyniósł ze sobą szereg szarych chmur, które chcą mi to wszystko przykryć.

Mieszkałam tu w zeszłym roku przez prawie 6 miesiecy - odbywałam staż w restauracji. Ale wtedy wiedziałam, że wrócę do domu, bo trzeba dokończyć studia. Zawsze tak było - wyjeżdżałam i wracałam. Wiedziałam, że wrócę. A teraz studia skończyłam i przyjechałam (a może teraz tu wróciłam?) za swoją miłością...

i znowu muszę uczyć się cierpliwości.
A ja chcę już! Teraz! Chcę mieć już to, na co czekałam!
Przecież czekałam. Cały czas, odkąd stąd wyjechałam 8 miesięcy temu.
8 miesięcy, w których skład wchodzą złe sny, stres, oceny, pisanie pracy licencjackiej, oczekiwania, złości na coś, czego nie mogę zmienić



Ale dobre momenty też się pojawiały.
Gdy byliśmy razem,
obok siebie,
dosłownie,
na wyciągnięcie ręki,
mrugnięcie oka,
wzruszenie ramion,

a nie na ekranie telefonu.

Przetrwałam wtedy sama ze sobą - jak przetrwać teraz te dni, gdy pragnę dokonać autodestrukcji i nie potrafię wytrzymać sama ze sobą? Czy on też wtedy ze mną będzie potrafił wytrzymać? Do tej pory mógł tylko przeczytać, jaki miałam zły dzień, źle się czułam, znowu przespałam cały dzień, albo płakałam. Czy będzie w stanie czasem właśnie taką mnie oglądac?

To wszystko powstało na ławce w małym miasteczku, nabazgrane w zeszycie. Tak właśnie chcę, żeby te posty powstawały - napisane pospiesznie, ale też leniwie, chaotycznie, ale przemyślanie, wyważone, ale z emocjami. Kontekst powstania tego był prosty: musiałam wyjść, bo tak. Pospacerować. Poukładać myśli, słowa, zachwycić się prostą architekturą miasteczka, w którym właśnie przyszło mi mieszkać. Pooddychać. I z całej tej plątaniny słów powróciła dawna iskierka i chęć, by to wszytko spisać i publikować. Jak dawniej.

Wiecie co - to miasteczko bardzo mi się podoba. Przytulne, kolorystycznie wręcz prawidłowe, dopasowane. Patrzę przez okno i dostrzegam gwiazdy - chociaż wokoło tyle domków i mieszkań. Tak jakbym jednak w tym miasteczku nie była.

Trochę mi to zajmie
ale chciałabym się tu odnaleźć


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 myśli nabazgrane , Blogger